Antykomunistyczne podziemie

Prof. Andrzej Paczkowski, historyk, przewodniczący Rady IPN, o zmasowanej militarnej akcji władz komunistycznych przeciwko niepodległościowemu podziemiu.

Zbigniew Gluza, prezes Fundacji Ośrodka KARTA, o zbieraniu świadectw od żyjących jeszcze Żołnierzy Wyklętych i zrozumieniu, w jakiej sytuacji była Polska i Polacy w latach stalinizmu.

Żołnierze polskiego podziemia antykomunistycznego – ich działalność miała zostać zdławiona tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie. Poddawani nieustającym represjom, oskarżani przez aparat propagandy - nie poddali się. Ich cicha wojna trwała od 1944 do 1963 roku, kiedy to śmierć poniósł ostatni z walczących, Józef Franczak ”Lalek”.

Ostatni

Z listu gończego za sierż. Józefem Franczakiem "Lalusiem”:
Prokuratura Wojewódzka w Lublinie poszukuje groźnego bandyty Józefa Franczaka.
Rysopis: wzrost około 175 cm, budowy krępej, włosy ciemne blond, lekko szpakowate, oczy niebieskie, nos duży, prosty, twarz owalna.
Franczak dokonał kilku morderstw oraz napadów terrorystyczno-rabunkowych na placówki spółdzielcze i indywidualnych gospodarzy.
Prokuratura prosi wszystkich, którzy znają miejsce pobytu bandyty, o niezwłoczne zawiadomienie o tym Prokuratury Wojewódzkiej w Lublinie [...].
Osobom, które udzielą informacji lub wskażą miejsce pobytu bandyty, zapewnia się całkowitą dyskrecję. Niezależnie od tego, dla osób, które przyczynią się bezpośrednio do ujęcia bandyty, wyznaczona jest wysoka nagroda pieniężna.
Ponadto uprzedza się, że ci, którzy udzielają pomocy lub schronienia poszukiwanemu, będą pociągnięci do odpowiedzialności karnej.
Lublin, 9 września 1961

Z protokołu przesłuchania świadka por. Ludwika Taracha, oficera operacyjnego SB w KP MO w Lublinie:
Do miejscowości Majdan Kozic Górnych udaliśmy się 21 października o godzinie 14.30. Po obstawieniu zabudowań Becia Jana zauważyliśmy wychodzącego osobnika. Po sylwetce i zachowaniu się domyśliłem się, że może to być Franczak. Usiłował go zatrzymać przewodnik psa, jednak Franczak zaczął uciekać do stodoły. Po dwóch minutach wypadł z innej strony i zaczął strzelać do przewodnika, który się cofnął, a Franczak zaczął uciekać w kierunku lasu, cały czas strzelając. Gdy zauważył funkcjonariuszy MO stojących na obstawie, którzy wzywali go do odrzucenia broni i podniesienia rąk do góry, Franczak wrócił w kierunku zabudowań. Wskoczył w krzaki, po paru sekundach wybiegł i wówczas zauważyłem, że miał na sznurku na szyi teczkę, a w obydwu rękach pistolety, z których równocześnie strzelał. [...] Franczak nie zatrzymał się, dobiegł do mieszkania Ludwika Misiury i wszedł do ogródka między bzy i jaśminy, klęknął i zaczął strzelać do dwóch funkcjonariuszy MO biegnących w jego kierunku. Funkcjonariusze zaczęli strzelać w jego kierunku - po krzakach. W pewnym momencie zauważyłem, że się przewrócił i upadł twarzą do ziemi. Dobiegliśmy do Franczaka, wzięliśmy go za ręce i podnieśliśmy twarzą do góry. Po upływie około dwóch minut zmarł.
Lublin, 6 listopada 1963