Antykomunistyczne podziemie

Prof. Andrzej Paczkowski, historyk, przewodniczący Rady IPN, o zmasowanej militarnej akcji władz komunistycznych przeciwko niepodległościowemu podziemiu.

Zbigniew Gluza, prezes Fundacji Ośrodka KARTA, o zbieraniu świadectw od żyjących jeszcze Żołnierzy Wyklętych i zrozumieniu, w jakiej sytuacji była Polska i Polacy w latach stalinizmu.

Żołnierze polskiego podziemia antykomunistycznego – ich działalność miała zostać zdławiona tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie. Poddawani nieustającym represjom, oskarżani przez aparat propagandy - nie poddali się. Ich cicha wojna trwała od 1944 do 1963 roku, kiedy to śmierć poniósł ostatni z walczących, Józef Franczak ”Lalek”.

Pacyfikacja

Z meldunku Wojewódzkiej Komendy MO w Lublinie do Komendy Głównej MO w Warszawie:
W nocy 7/8 września 1946 grupa operacyjna Komendy Powiatowej MO w Lublinie wraz z funkcjonariuszami UBP rozbiła doszczętnie bandę pod dowództwem "Lwa” (podlegającą "Zaporze”) w sile ośmiu ludzi, z której pięciu zostało zabitych, dwóch spalonych, a jeden schwytany żywcem. Budynki, w których kwaterowali, zostały podczas walki doszczętnie spalone, gdyż zaskoczeni bandyci przyjęli walkę.
Lublin, 11 września 1946

Alojzy Żmiejko "Mucha”:
Gdy nie chciałem powiedzieć, który z aresztowanych należy do organizacji, zaczęło się lanie na całego. Bito mnie w pięty, pod paznokcie wbijano szpilki, zrywano paznokcie.
Przesłuchiwali Polacy. Zamknęli mnie w karcu, gdzie stać mogłem tylko na baczność. Głowę unieruchomiono mi listwą przebiegającą poziomo pod brodą. Kapiące z góry krople wody uderzały dokładnie w jedno i to samo miejsce. Już po kilku chwilach w czaszce rozlegał się taki huk, jakby ktoś walił w bęben. Nie mogłem jednak, pomimo najusilniejszych starań, zmienić położenia choćby o milimetr. Straciłem rachubę czasu. Wydawało mi się, że to piekło trwa w nieskończoność. Czułem, że lada moment głowa mi pęknie. Gdy wróciłem do celi, chłopaki powiedzieli mi, że byłem tam godzinę albo dwie. A niektórych ludzi trzymano tam po osiem godzin.
Białystok, druga połowa października 1946